Anna Onichimowska


o mnie
książki

• ważniejsze publikacje

• spolszczenia i antologie

• wydania obcojęzyczne

• książki czytane

• recenzje

• zapowiedzi


scenariusze

trofea

kontakt

przyjaciele
fotografie


 

 

Gdybym miał konia

Krzysztofa Pączka droga do sławy

Duch starej kamienicy

Daleki rejs

Dobry potwór nie jest zły

Samotne wyspy i storczyk

Żegnaj na zawsze

Trudne powroty

Najwyższa góra świata

Dzieci zorzy polarnej

Koniec świata i poziomki

Aleksander

Gdzie jesteś, tatusiu?

Tam, gdzie wiedźma leci w piaskowej zamieci

Zasypianki na każdy dzień miesiąca

Sen który odszedł

Maciek i łowcy duchów

Hera moja miłość

Lot Komety

O zebrze, która chciała być w kwiatki

O jeżu, który znalazł przyjaciela

Tajemnice Początku. Mity o stworzeniu świata.

Żółta zasypianka

Wieczorynki z kotem Miśkiem

Bliscy nieznajomi

Daleko czy blisko

O żyrafach, które chciały zobaczyć śnieg

Wieczorynki z żółwiem Antosiem

O kangurku, który został listonoszem

Dzień czekolady

Dziesięć stron świata

Wieczorynki z Wielką Kaczką

Trzecie oko

Galaktyczni szpiedzy

O zwierzaku, którego nie było

Piecyk, czapeczka i budyń

Kiedy byłam mała / Kiedy byłem mały

Demony na smyczy

Gdybym była chłopcem / Gdybym był dziewczynką

O kocie, który został czarodziejem

Koniec gry

Czas meteorów

Pomiędzy

Tajemnica Malutkiej

Zupa z gwoździa

Osiem metrów niespodzianki

Za szafą

Prawie się nie boję

Z głową pod dywanem

Będę biegać

 

 

 

Agencja Edytorska Ezop 2001, 2011, 2012
il. Krystyna Lipka-Sztarbałło

"Książka Roku", nagroda Polskiej Sekcji IBBY, 2001

Opowiadanie dla młodszych dzieci, uhonorowane w 2001 roku nagrodą Polskiej Sekcji IBBY "Książka Roku" w dwóch kategoriach: tekstu i opracowania graficznego. Ilustracje Krystyny Lipki-Sztarbałło otrzymały ponadto na Biennale Ilustracji w Bratysławie prestiżową plakietę BIB.
Tomek, który nie może zasnąć, wyrusza w towarzystwie swojego pluszowego przyjaciela, zająca Filipa, na poszukiwanie snu. Wędrują uśpionymi ulicami miasta, a potem jadą pociągiem, aż spotykają tajemniczego Pana w Kapeluszu...



recenzja >


fragment:

Siedzieliśmy przytulając się do siebie; trochę z chłodu, trochę z sympatii, a trochę z niepokoju, co będzie dalej i nie mówiliśmy nic, to znaczy każdy czekał, żeby zaczął ten drugi. I pewnie czekalibyśmy tak, aż wróciłby wąsaty z zatemperowanym ołówkiem, gdyby nie Kot.
Cześć - zamiauczał, wyłaniając się z krzaków. - Jak będziecie siedzieć na ławce, to na pewno go nie dogonicie.
Skąd wiesz? - zdziwiłem się.
Podsłuchiwał - mruknął Filip.
Wcale nie - zaprzeczył Kot. - Koty wiedzą takie rzeczy.
To może wiesz także, gdzie mamy go szukać? - zapytałem z przekąsem, ale mi s ię nie udało, bo odpowiedział spokojnie i z godnością: - Pewnie, że wiem.
To powiedz - pisnął Filip.
Poczekaj - zaprotestowałem. - My tu musimy siedzieć i czekać na pana Policjanta.
E tam - roześmiał się Kot. - Wcale nie musicie.
On jest grzeczny i słucha starszych... - zaczął mnie reklamować Filip.
Skąd wiesz, że on był starszy? - przerwał mu Kot. - Był tylko większy i grubszy.
To prawda - ucieszyłem się. - On wcale nie mówił, że jest starszy.
Ale miał wąsy - upierał się Filip.
Co z tego - zdenerwowałem się. - To jeszcze o niczym nie świadczy. Ty też masz wąsy. I on też - wskazałem na Kota.
Przestańcie się kłócić - miauknął. - Musicie zaraz iść na dworzec. To jest bardzo blisko. Prosto tą aleją, a potem na prawo. - Spojrzał na czarny tunel między topolami.
A potem? - Filip ruszał niespokojnie uszami. Było to wyrazem najwyższego pośpiechu.
Wsiąść w pociąg, oczywiście - Kot już sprawiał wrażenie znudzonego. - Na piechotę możecie go nie dogonić.
Pójdziesz z nami? - zapytałem.
Po co? - mruknął leniwie. - On do mnie przychodzi na każde zawołanie. Wystarczy, żebym zwinął się w kłębek.
To może, zamiast iść na dworzec, ja też spróbuję zwinąć się w kłębek? - spytałem nieśmiało, ale Kot zamienił się już w kulkę futra i wyglądało na to, że o nas zapomniał.
Chodźmy. - Poczułem w swojej ręce łapkę Filipa.
Żeby kłębek był taki, jak trzeba, przydałby się ogon. A ty nie masz ogona - miauknął niespodziewanie Kot nie otwierając oczu.
Ruszyliśmy. Nareszcie wiedziałem, gdzie iść, i nie byłem już taki zagubiony.
Pamiętajcie: na prawo, nie na lewo! - dobiegł nas jeszcze głos Kota. - Na prawo!!!



recenzja:
magiczna podróż...
Do pani Onichimowskiej mam już ogromną słabość. Wciąż mnie zaskakuje lekkość jej pióra i styl. Uważam że to cudowne, że autorka ma tak niesamowity dar pisania wciągających opowieści o rzeczach z pozoru prozaicznych i nudnych. W końcu o czym jest ta bajka? a no o chłopcu, który nie może zasnąć. Ale jak ona jest skonstruowana! jak pięknie okraszona ilustracjami pani Krystyny Lipki-Sztarbałło! Istne miodki i orzeszki :) To książeczka z klasą i przesłaniem, którą warto mieć na swojej półeczce. Zdradzę Wam, że czytając ją z każdym kolejnym zdaniem zaczynałam odczuwać lekką senność - tak jakby autorka w magiczny sposób pomagała mi odnaleźć mój własny sen, który odszedł...
Marciocha

 

 

Design Marta Maro