Anna Onichimowska


o mnie
książki

• ważniejsze publikacje

• spolszczenia i antologie

• wydania obcojęzyczne

• książki czytane

• recenzje

• zapowiedzi


scenariusze

trofea

kontakt

przyjaciele
fotografie


 

 

Gdybym miał konia

Krzysztofa Pączka droga do sławy

Duch starej kamienicy

Daleki rejs

Dobry potwór nie jest zły

Samotne wyspy i storczyk

Żegnaj na zawsze

Trudne powroty

Najwyższa góra świata

Dzieci zorzy polarnej

Koniec świata i poziomki

Aleksander

Gdzie jesteś, tatusiu?

Tam, gdzie wiedźma leci w piaskowej zamieci

Zasypianki na każdy dzień miesiąca

Sen który odszedł

Maciek i łowcy duchów

Hera moja miłość

Lot Komety

O zebrze, która chciała być w kwiatki

O jeżu, który znalazł przyjaciela

Tajemnice Początku. Mity o stworzeniu świata.

Żółta zasypianka

Wieczorynki z kotem Miśkiem

Bliscy nieznajomi

Daleko czy blisko

O żyrafach, które chciały zobaczyć śnieg

Wieczorynki z żółwiem Antosiem

O kangurku, który został listonoszem

Dzień czekolady

Dziesięć stron świata

Wieczorynki z Wielką Kaczką

Trzecie oko

Galaktyczni szpiedzy

O zwierzaku, którego nie było

Piecyk, czapeczka i budyń

Kiedy byłam mała / Kiedy byłem mały

Demony na smyczy

Gdybym była chłopcem / Gdybym był dziewczynką

O kocie, który został czarodziejem

Koniec gry

Czas meteorów

Pomiędzy

Tajemnica Malutkiej

Zupa z gwoździa

Osiem metrów niespodzianki

Za szafą

Prawie się nie boję

Z głową pod dywanem

Będę biegać

 

 

 

seria "W lesie Marcina"
wyd. Arkady 2009, il. Joanna Sedlaczek

Kolejna książka opowiadająca o rodzeństwie Marcinie i Natalce oraz o ich dwóch przeplatających się światach.
Tym razem poznamy zwierzaczka, którego nie było, jego przygody i Chmuroptaka.




recenzja >


fragment:

Zapadał wieczór. Byłem w domu sam z Natalką, rodzice poszli do kina. Dobrze, że dziś nie ma nic ciekawego w telewizji, pomyślałem, wyciągając kredki. Moja siostra natychmiast przyniosła papiery w różnych kolorach i usadowiła się przy stole.
Co dziś będziemy rysować? – spytała.
Zwierzęta i las, jak zwykle... – mruknąłem, próbując namalować słonia i wielbłąda. Obaj stali na poszarzałej z upału trawie.
Natalka chwyciła żółtą kredkę i zaczęła coś nią kreślić
z wielkim zapałem.
To coś było duże i okrągłe, miało malutkie łapki, zadarty nos
i uszy podobne do cocker-spaniela naszej sąsiadki. Nie przypominało żadnego znanego mi zwierzaka.
- Co to jest? – spytałem z ciekawością.
Nie wiem – Natalka wzruszyła ramionami.
Paskuda!!! – ryknął słoń i uciekł w głąb buszu. W ślad za nim pogalopował wielbłąd.
Zza krzaków wyłoniła się głowa tygrysa.
Paskuda... – przyznał, oblizując się niepewnie.
- On jest niejadalny – oznajmiłem stanowczo i dopiero wtedy tygrys przestał się oblizywać, nie spuszczał jednak Żółtego z oka.
Żółty potrząsnął smutno uszami.
Jestem nieładny? – spytał cieniutkim głosem.
Mnie się podobasz – powiedziała Natalka, podczas gdy ja namalowałem niewielkie jeziorko, a na nim wyspę.
Niech tam sobie posiedzi, póki inne zwierzaki nie przyzwyczają się do niego, pomyślałem.

 

 

Design Marta Maro