Anna Onichimowska


o mnie
książki

• ważniejsze publikacje

• spolszczenia i antologie

• wydania obcojęzyczne

• książki czytane

• recenzje

• zapowiedzi


scenariusze

trofea

kontakt

przyjaciele
fotografie


 

 

Gdybym miał konia

Krzysztofa Pączka droga do sławy

Duch starej kamienicy

Daleki rejs

Dobry potwór nie jest zły

Samotne wyspy i storczyk

Żegnaj na zawsze

Trudne powroty

Najwyższa góra świata

Dzieci zorzy polarnej

Koniec świata i poziomki

Aleksander

Gdzie jesteś, tatusiu?

Tam, gdzie wiedźma leci w piaskowej zamieci

Zasypianki na każdy dzień miesiąca

Sen który odszedł

Maciek i łowcy duchów

Hera moja miłość

Lot Komety

O zebrze, która chciała być w kwiatki

O jeżu, który znalazł przyjaciela

Tajemnice Początku. Mity o stworzeniu świata.

Żółta zasypianka

Wieczorynki z kotem Miśkiem

Bliscy nieznajomi

Daleko czy blisko

O żyrafach, które chciały zobaczyć śnieg

Wieczorynki z żółwiem Antosiem

O kangurku, który został listonoszem

Dzień czekolady

Dziesięć stron świata

Wieczorynki z Wielką Kaczką

Trzecie oko

Galaktyczni szpiedzy

O zwierzaku, którego nie było

Piecyk, czapeczka i budyń

Kiedy byłam mała / Kiedy byłem mały

Demony na smyczy

Gdybym była chłopcem / Gdybym był dziewczynką

O kocie, który został czarodziejem

Koniec gry

Czas meteorów

Pomiędzy

Tajemnica Malutkiej

Zupa z gwoździa

Osiem metrów niespodzianki

Za szafą

Prawie się nie boję

Z głową pod dywanem

Będę biegać

 

 

 

seria "W lesie Marcina"
wyd. Arkady 2011, il. Joanna Sedlaczek

Ostatnia książka z serii "W lesie Marcina" o rodzeństwie Natalii i Marcinie, gdzie przeplatają się dwa światy: rzeczywiści małych bohaterów oraz namalowany przez dzieci - fantastyczny. Poznajemy czerwonego kocura i jego niesamowite przygody.

 

 


fragment:

Natalka uparła się, aby w naszym lesie zamieszkał kot.
- Koty na ogół mieszkają w domu. Chyba, że są dzikie… - zwróciłem jej uwagę.
- Ten nie jest dziki… - Natalka pokręciła głową, rysując milutkiego mruczka.
Był pyzaty, szary, z białym krawacikiem.
- Takie jak on wylegują się na kanapach, coś ci się pomyliło.
- Chyba że urodzą się w lesie – powiedziała moja siostra.
- Nie da sobie sam rady. Jest za mały.
- Ale dzielny! – Pochwalił się mruczek.
- Mógłby umieć czarować – wymyśliła Natalka.
- Zgadzam się! – Miauknął mruczek, zanim zdążyłem jej odpowiedzieć. – Poproszę o zestaw do czarowania. A przynajmniej kapelusz. Nigdy nie widziałem czarodzieja bez kapelusza…

Ja w ogóle nie widziałem żadnego czarodzieja, przemknęło mi przez głowę z zazdrością, ale posłusznie narysowałem czarny kapelusz.
- Ładniej mu będzie w czerwonym – powiedziała Natalka, ale kotek strącił go natychmiast, prychając z odrazą:
- Nie jestem żadnym Czerwonym Kapturkiem, tylko potężnym czarodziejem! Zresztą, dam sobie radę i bez kapelusza!
I zaraz ruszył między zarośla.
- A jak on będzie czarował? – szepnęła Natalka.
Kotek musiał mieć bardzo dobry słuch, bo natychmiast zamiauczał:
- Wystarczy, że powiem wierszyk: "wlazł kotek na płotek" i tak dalej, znacie go, oczywiście.
- Dosyć długie, jak na zaklęcie… - zdziwiłem się.

 

 

Design Marta Maro